Esej21 czerwca 20265 min czytaniaReklamaStrategia

Era Dzikiego Zachodu w reklamie CTV. Badanie Omnicom to sygnał alarmowy dla rynku.

Badanie giganta reklamowego Omnicom to oficjalne potwierdzenie tego, co marketerzy w Polsce czują od dawna: reklama na platformach streamingowych jest zepsuta. Zbyt duża częstotliwość i brak kontekstu to prosta droga do przepalania budżetów.

KR

Autor

Kamil Ryszard

inX
Spis treści (5)
  1. 01Co dokładnie zbadał Omnicom? Diagnoza, którą znasz z autopsji
  2. 02Dlaczego obecny model reklamy CTV w Polsce to marketingowe Dzikie Pola?
  3. 03Fragmentacja uniemożliwia kontrolę
  4. 04Implikacje dla marketerów: Kto traci, a kto może zyskać?
  5. 05Co robić jutro rano? Praktyczny plan dla Twoich kampanii wideo

Gigant mediowy Omnicom nie odkrył Ameryki, ale jego najnowsze badanie to kubeł zimnej wody dla wszystkich, którzy bezrefleksyjnie pompują budżety w reklamę na platformach streamingowych. Jak donosi Digiday, holding planuje gruntownie przebudować swoje podejście do rynku Connected TV (CTV). To reakcja na rosnącą irytację widzów i dramatyczny spadek efektywności kampanii, które w obecnej formie przypominają festiwal marnotrawstwa. To nie jest tylko amerykański problem - to dokładny opis chaosu, który panuje na polskim rynku VOD.

Co dokładnie zbadał Omnicom? Diagnoza, którą znasz z autopsji

Raport Omnicom Media Group (OMG) skupił się na dwóch grzechach głównych obecnej reklamy w streamingu: absurdalnie wysokiej częstotliwości (frequency) oraz niemal całkowitym braku dopasowania kontekstowego. Mówiąc wprost: widzowie są bombardowani w kółko tą samą reklamą podczas jednego filmu czy serialu, a same kreacje często nijak mają się do treści, którą oglądają. Brzmi znajomo? To scenariusz, który każdy z nas przeżył, próbując obejrzeć cokolwiek na Playerze czy Polsat Box Go.

Omnicom wskazuje, że branża potraktowała CTV jak prostą zbitkę telewizji i digitalu, biorąc z obu światów to, co najgorsze. Z telewizji wzięto model przerywników reklamowych, a z digitalu - iluzję precyzyjnego targetowania, która w rozdrobnionym ekosystemie CTV po prostu nie działa. Efekt? Widz, który w ciągu dwugodzinnego seansu widzi 7 razy tę samą reklamę suplementu diety, nie staje się klientem. Staje się wściekłym użytkownikiem, który kojarzy markę wyłącznie z irytacją.

Traktowanie reklamy w streamingu jak cyfrowej wersji telewizji z lat 90. to prosta droga do przepalania budżetów i trwałego uszkodzenia wizerunku marki. To nie jest kanał dotarcia, to kanał budowania negatywnych skojarzeń.

Problem polega na tym, że platformy streamingowe, zwłaszcza w Polsce, nie mają ze sobą zintegrowanych systemów do zarządzania częstotliwością. Kupując kampanię na YouTubie, Playerze i w Polsacie, operujesz w trzech różnych, zamkniętych silosach. Nie ma jednego "mózgu", który powiedziałby: "OK, ten konkretny użytkownik widział już spot marki X na YouTube, więc nie pokazujmy mu go przez następne 3 godziny na Playerze". Zamiast tego, każda platforma "wpycha" reklamę, by zrealizować własne cele kampanii, co prowadzi do patologicznej nadpodaży.

Dlaczego obecny model reklamy CTV w Polsce to marketingowe Dzikie Pola?

Polski rynek CTV to doskonały przykład chaosu, o którym mówi Omnicom. Mamy tu kilku dużych, lokalnych graczy (TVN Warner Bros. Discovery z Playerem, Polsat z Polsat Box Go, TVP VOD), globalnych gigantów z modelem subskrypcyjnym, ale coraz częściej też z reklamami (Netflix, Disney+, a globalnie Max), oraz oczywiście króla wideo online, czyli YouTube. Każdy z tych ekosystemów rządzi się swoimi prawami.

Fragmentacja uniemożliwia kontrolę

Wyobraź sobie, że prowadzisz dużą kampanię wizerunkową dla e-commerce z branży fashion. Chcesz dotrzeć do kobiet w wieku 25-45 lat, interesujących się modą. Twój mediaplan obejmuje YouTube, Playera i może jakieś pakiety programatyczne wideo. Problem w tym, że:

  • YouTube da Ci precyzyjne narzędzia do targetowania i kontroli frequency w ramach swojej platformy, ale nie ma pojęcia, co dzieje się na Playerze.
  • Player (TVN) sprzeda Ci pakiety oparte na demografii i kontekście programów, ale capowanie częstotliwości "na użytkownika" w skali całego ekosystemu jest wyzwaniem.
  • Polsat Box Go ma własną politykę, własny system reklamowy i własne definicje widowni.
  • Zakupy programatyczne przez DSP (Demand-Side Platform) obiecują centralizację, ale w praktyce dostęp do najlepszego inventory wideo od największych wydawców jest często ograniczony i droższy niż w modelu direct.

Efekt jest taki, że ta sama użytkowniczka, oglądając rano "Dzień Dobry TVN" na Playerze, widzi Twój spot 3 razy. W porze lunchu odpala na YouTubie kanał ulubionej influencerki - i znowu dostaje Twoją reklamą (bo remarketing). Wieczorem, podczas seansu filmu na Polsat Box Go, spot pojawia się kolejne dwa razy. Po całym dniu Twoja marka nie kojarzy się jej z piękną sukienką, ale z inwazyjnym prześladowaniem.

Implikacje dla marketerów: Kto traci, a kto może zyskać?

Diagnoza Omnicom nie jest tylko ciekawostką branżową. To bezpośrednie ostrzeżenie dla każdego, kto alokuje budżet w reklamę wideo w Polsce. Skutki obecnej sytuacji są poważne i dotyczą praktycznie każdego segmentu rynku.

Dla marek e-commerce i B2C: Największym ryzykiem jest przepalanie budżetów na nadmiarowe wyświetlenia, które nie przynoszą już żadnej korzyści (a wręcz szkodzą). Zamiast budować pozytywne skojarzenia i sprzedaż, budujesz "ślepotę na banery" i irytację. Pieniądze wydane na ósme wyświetlenie reklamy tej samej osobie w ciągu jednego dnia można było zainwestować w dotarcie do zupełnie nowego użytkownika.

Dla firm B2B: Choć CTV wydaje się medium typowo konsumenckim, wiele firm B2B próbuje swoich sił w kampaniach wizerunkowych czy rekrutacyjnych. Tutaj problem braku kontekstu jest jeszcze bardziej dotkliwy. Reklama zaawansowanego oprogramowania do zarządzania logistyką, wyświetlana w przerwie "Hotelu Paradise", to definicja strzału kulą w płot. To nie tylko marnotrawstwo, ale i psucie wizerunku eksperckiej marki.

Dla agencji mediowych: Agencje znajdują się między młotem a kowadłem. Z jednej strony, klient oczekuje dotarcia i efektywności. Z drugiej, narzędzia dostępne na rynku nie pozwalają na realną, cross-platformową kontrolę. To zmusza do szukania kreatywnych obejść, ręcznego zarządzania kampaniami na każdej platformie osobno i intensywnej pracy analitycznej, by w ogóle zrozumieć, co się dzieje z budżetem klienta. To także szansa - agencja, która wypracuje własne metodyki radzenia sobie z tym chaosem, zyska ogromną przewagę konkurencyjną.

Co robić jutro rano? Praktyczny plan dla Twoich kampanii wideo

Czekanie, aż rynek sam się naprawi, to nie jest strategia. Już teraz możesz podjąć kroki, by zminimalizować ryzyko i zwiększyć efektywność swoich działań w obszarze CTV. Oto konkretny plan działania:

  1. Zrób audyt swojego media mixu wideo. Sprawdź, na ilu platformach działasz równocześnie. Czy masz jakąkolwiek strategię na podział budżetu i kontrolę częstotliwości między nimi, czy po prostu kupujesz "pakiety wyświetleń" gdzie popadnie?
  2. Zmień myślenie: mniej platform, ale głębsza integracja. Zamiast rozpraszać budżet na 5 różnych serwisów VOD, skup się na 1-2 kluczowych, gdzie Twoja grupa docelowa jest najbardziej aktywna. Negocjuj bezpośrednio z wydawcą lepsze warunki, w tym twardsze limity częstotliwości i gwarancje kontekstu.
  3. Postaw na kontekst, a nie tylko na demografię. Zamiast targetować "kobiety 25-45", targetuj konkretne programy, kategorie tematyczne czy kanały na YouTube, które idealnie pasują do Twojej marki. Reklama grilla ogrodowego przy programie kulinarnym zadziała lepiej niż przy serialu kryminalnym, nawet jeśli demografia widzów jest podobna.
  4. Testuj różne strategie capowania częstotliwości. Na platformach, które na to pozwalają (jak YouTube), bądź bezwzględny. Ustaw twardy limit na 2-3 wyświetlenia na użytkownika dziennie/tygodniowo dla całej kampanii. Lepiej stracić część potencjalnego zasięgu, niż przepalić budżet na irytowanie ludzi.
  5. Dywersyfikuj kreacje reklamowe. Jeśli już musisz pojawiać się częściej, zadbaj o to, by użytkownik nie widział w kółko tego samego spotu. Przygotuj 3-4 wersje reklamy (krótszą, dłuższą, skupioną na innej cesze produktu) i rotuj je w kampanii. To zmniejsza poziom irytacji.
  6. Mierz to, co naprawdę ważne. Zamiast podniecać się liczbą wyświetleń, skup się na metrykach takich jak Unique Reach (zasięg unikalny), wzrost świadomości marki (Brand Lift) czy - jeśli to możliwe - konwersjach po obejrzeniu (View-Through Conversions).

Raport Omnicom to ważny głos w dyskusji, ale to dopiero początek. Prawdziwa zmiana musi dokonać się w podejściu marketerów i agencji - musimy przestać traktować CTV jak cyfrową telewizję, a zacząć jak unikalny kanał wymagający własnej, przemyślanej strategii. Inaczej dalej będziemy palić pieniędzmi w kominku, dziwiąc się, dlaczego w domu jest coraz zimniej. Chcesz porozmawiać o strategii dla Twojej marki? Wypełnij brief.

/ /

Tematy

#CTV#Connected TV#Omnicom#reklama wideo#streaming#Player
Oryginal na kamilryszard.com
Udostepnij:LinkedInX
KR

Tekst

Kamil Ryszard

Marketing od 2007. Buduje ekosystemy, prowadzi spolecznosc 75 000 marketerow i wlascicieli firm na Facebooku. Szkoli i doradza, m.in. Glovo.

//POWIĄZANE / POZNAJ TEMAT

Powiązane: poznaj temat

Trzy najszybsze następne kroki — bez fluffu.