Esej07 czerwca 20264 min czytaniaStrategiaMarketing

Agencje Reklamowe umierają. Ratunkiem ma być produkcja filmów i seriali

Tradycyjny model agencji reklamowej, oparty na kupowaniu mediów i produkowaniu spotów, właśnie umiera na naszych oczach. Nowa propozycja to radykalny zwrot: agencje mają stać się studiami entertainment.

KR

Autor

Kamil Ryszard

inX
Agencje Reklamowe umierają. Ratunkiem ma być produkcja filmów i seriali
Foto: Kamil Ryszard
Spis treści (4)
  1. 01Dlaczego klasyczna reklama przestała działać?
  2. 02Agencja jako studio entertainment: Nowy model biznesowy
  3. 03Co to oznacza dla polskiego marketera? Konkretne implikacje
  4. 04Co zrobić jutro rano? Pierwsze kroki w stronę własnego IP

Tradycyjny model agencji reklamowej, oparty na kupowaniu mediów i opychaniu klientom kolejnych spotów 30-sekundowych, właśnie umiera na naszych oczach. To nie jest alarmistyczny krzyk, to diagnoza oparta na twardych danych i ruchach największych graczy na rynku. Jak informuje Digiday, czołowe agencje na świecie nie chcą już robić reklam - chcą tworzyć hity. Hity filmowe, serialowe, podcastowe. Witajcie w erze branded entertainment, która dla jednych będzie szansą na przetrwanie, a dla innych gwoździem do trumny.

Dlaczego klasyczna reklama przestała działać?

Odpowiedź jest brutalnie prosta: ponieważ konsumenci mają ją w nosie. Jesteśmy bombardowani tysiącami komunikatów reklamowych dziennie. Nasze mózgi wykształciły mechanizmy obronne - od adblockerów, przez płatne subskrypcje bez reklam (YouTube Premium, Netflix), po zwykłą „ślepotę banerową”. Przebicie się z komunikatem o „wyjącowej ofercie” i „dynamicznym zespole” graniczy z cudem. Skuteczność tradycyjnych formatów leci na łeb, na szyję.

Problem jest systemowy. Agencje przez dekady optymalizowały jeden model: kupić jak najwięcej dotarcia, jak najtaniej. Model oparty na przerwaniu. Przerywamy Ci ulubiony serial, by pokazać reklamę proszku. Przerywamy scrollowanie walla, by wcisnąć Ci ofertę leasingu. Problem w tym, że dzisiaj uwaga odbiorcy jest najcenniejszą walutą, a on sam ma pełną kontrolę nad tym, co i kiedy ogląda. Nie chce być przerywany. Chce być wciągnięty.

Koniec z walką o 15 sekund uwagi. Zaczyna się walka o 60 minut zaangażowania w historię, którą opowiada Twoja marka.

Polski rynek nie jest wyjątkiem. Bloki reklamowe w Polsacie czy TVN od dawna są poligonem, na którym wygrywają tylko największe budżety FMCG. W digitalu jest jeszcze gorzej - walka na karuzele produktowe w Meta Ads czy generyczne wideo na TikToku to wyścig na dno, w którym marże zjada rosnący koszt za kliknięcie. Marki wydają miliony na produkcję i emisję treści, których nikt nie chce oglądać.

Agencja jako studio entertainment: Nowy model biznesowy

W obliczu kryzysu agencje zrozumiały, że muszą zaoferować coś więcej niż tylko egzekucję kampanii. Muszą stać się partnerem w budowaniu realnej wartości - a tą wartością jest własne, angażujące IP (Intellectual Property). Zamiast płacić za chwilowe wynajęcie przestrzeni w cudzych mediach, marki zaczynają inwestować w tworzenie własnych mediów. To fundamentalna zmiana paradygmatu.

Agencja w tym modelu nie jest już tylko pośrednikiem, ale producentem wykonawczym. Posiada (lub buduje) kompetencje scenariuszowe, reżyserskie, produkcyjne. Jej produktem nie jest raport z kampanii i wykresy z Google Analytics, ale gotowy format - serial na YouTube, film dokumentalny, seria podcastów, który ludzie będą chcieli świadomie włączyć i obejrzeć w całości.

Taki model zmienia też zasady gry finansowej. Agencja może pracować nie tylko za stałą opłatę (fee), ale również dzielić przychody z dystrybucji, licencjonowania czy sprzedaży formatu. To przełącza ją z pozycji kosztu w firmie klienta na pozycję partnera inwestycyjnego. Oczywiście, to wymaga od agencji wzięcia na siebie znacznie większej odpowiedzialności i ryzyka. Ale nagroda jest nieporównywalnie wyższa.

Co to oznacza dla polskiego marketera? Konkretne implikacje

„Branded entertainment” brzmi jak coś zarezerwowanego dla Coca-Coli i budżetów liczonych w dziesiątkach milionów dolarów. Ale to myślenie w kategoriach starego świata. Rewolucja cyfrowa zdemokratyzowała produkcję. Dzisiaj nie musisz robić kinowego hitu na miarę „The LEGO Movie”, by skutecznie wykorzystać ten trend. Musisz zacząć myśleć jak twórca, a nie jak reklamodawca.

Oto, co ten trend oznacza dla różnych graczy na polskim rynku:

  • Dla e-commerce: Zamiast kolejnego poradnika „5 pomysłów na prezent”, stwórz serię na YouTube, gdzie rozpakowujesz i testujesz w kreatywny sposób produkty z różnych kategorii, budując społeczność wokół konkretnego stylu życia. Przykład: seria „Will It Blend?” firmy Blendtec.
  • Dla firm B2B: Zamiast pisać e-booki, których nikt nie czyta, wyprodukuj serię podcastów z prezesami firm z Twojej branży, rozmawiając o realnych problemach biznesowych. Albo stwórz film dokumentalny o transformacji cyfrowej w polskich przedsiębiorstwach, pozycjonując swoją firmę jako eksperta.
  • Dla marek FMCG: Zamiast kolejnego spotu z uśmiechniętą rodziną, zainwestuj w krótki serial komediowy na YouTube, którego bohaterowie subtelnie używają Twoich produktów. To reklama, której ludzie nie będą chcieli pominąć.
  • Dla startupów technologicznych: Opowiedz historię swojego powstania w formie miniserialu dokumentalnego. Pokaż pot, łzy i momenty przełomowe. Ludzie nie kupują produktów, kupują historie i wizje.

Kluczem jest autentyczność i wartość dla odbiorcy. Jeśli Twoja treść jest tylko zawoalowaną reklamą, przegrasz. Jeśli dostarcza realnej rozrywki, wiedzy lub inspiracji, zbudujesz aktywo, które będzie na Ciebie pracować latami. Twoja marka przestanie być reklamodawcą, a stanie się ulubionym kanałem na YouTube.

Co zrobić jutro rano? Pierwsze kroki w stronę własnego IP

Ta transformacja nie wydarzy się z dnia na dzień. Wymaga zmiany myślenia na poziomie całej organizacji, od CEO po specjalistę ds. marketingu. Ale możesz zacząć już dziś. Oto kilka praktycznych kroków:

  1. Zrób audyt swoich historii. Każda firma, nawet najmniejsza, ma historie warte opowiedzenia: o pracownikach, klientach, porażkach i sukcesach. Zbierz je w jednym miejscu i zastanów się, która z nich ma potencjał na serial, podcast lub dokument.
  2. Przestań myśleć w kategoriach kampanii. Zamiast planować „kampanię na Q3”, zacznij myśleć w kategoriach „formatu na cały rok”. Kampania ma datę końcową, format buduje publiczność w długim terminie.
  3. Oceń kompetencje swojej agencji. Zapytaj swoich obecnych partnerów wprost: czy potrafią napisać scenariusz, wyreżyserować, wyprodukować serię wideo? Czy mają na to przykłady? Jeśli jedyne co potrafią, to ustawiać kampanie w Google Ads, to nie jest partner na nową erę.
  4. Przesuń 10% budżetu mediowego na produkcję. To bolesna, ale konieczna decyzja. Zamiast dokładać do przepalanych budżetów na zasięg, zainwestuj te pieniądze w stworzenie jednej, wysokiej jakościowo treści, która będzie żyła własnym życiem.
  5. Zacznij od małych formatów. Nie musisz od razu produkować polskiego „House of Cards”. Zacznij od serii rozmów na LinkedIn Live, profesjonalnego podcastu audio lub krótkich filmów dokumentalnych na YouTube. Przetestuj, co rezonuje z Twoją publicznością.

Era, w której można było kupić uwagę odbiorców, bezpowrotnie się kończy. Dziś uwagę trzeba zdobyć, oferując w zamian coś wartościowego. Reklama goni za uwagą. Dobra treść ją przyciąga i zatrzymuje. Wybór, po której stronie chcesz być, należy do Ciebie.

Jeśli chcesz zbudować strategię, która wykracza poza kupowanie reklam i tworzy realną wartość dla Twojej marki, Wypełnij brief.

/ /

Tematy

#branded entertainment#agencja reklamowa#przyszłość marketingu#content marketing#strategia treści
Oryginal na kamilryszard.com
Udostepnij:LinkedInX
KR

Tekst

Kamil Ryszard

Marketing od 2007. Buduje ekosystemy, prowadzi spolecznosc 75 000 marketerow i wlascicieli firm na Facebooku. Szkoli i doradza, m.in. Glovo.

//POWIĄZANE / POZNAJ TEMAT

Powiązane: poznaj temat

Trzy najszybsze następne kroki — bez fluffu.