Esej05 czerwca 20264 min czytaniaMarketingReklama

AI Mourinho w reklamie Coli. Czy to koniec ery celebrytów, jakich znamy?

Era milionowych kontraktów za kilka postów na Instagramie właśnie dostała ostrzeżenie. Kampania Coca-Coli z klonem AI José Mourinho to nie nowinka, a skalkulowany ruch po pełną kontrolę i optymalizację. To lekcja, którą polscy marketerzy muszą odrobić już dziś.

KR

Autor

Kamil Ryszard

inX
AI Mourinho w reklamie Coli. Czy to koniec ery celebrytów, jakich znamy?
Foto: Kamil Ryszard
Spis treści (4)
  1. 01Co dokładnie zrobiła Coca-Cola?
  2. 02Dlaczego AI "celebryta" jest lepszy od prawdziwego?
  3. 03Co to oznacza dla polskiego marketera?
  4. 04Co robić jutro rano? Plan działania w 4 krokach

Kampania wykorzystująca wizerunek celebryty bez jego fizycznego udziału to scenariusz, który jeszcze do niedawna należał do sfery science fiction. Dziś staje się faktem, a na pierwszą linię wysuwa się Coca-Cola. Jak donosi branżowy serwis Digiday, w ramach partnerstwa z Topps przy UEFA EURO 2024, rolę gospodarza serii contentowej przejmie nie sam José Mourinho, a jego w pełni cyfrowy, wygenerowany przez AI klon. To nie jest po prostu zabawny deepfake - to strategiczna decyzja, która może wywrócić stolik w całym celebrity marketingu.

Co dokładnie zrobiła Coca-Cola?

Zapomnij o klasycznym dniu zdjęciowym, harmonogramie gwiazdy i niekończących się poprawkach. W tej kampanii Mourinho, a właściwie jego cyfrowy awatar, będzie gospodarzem serii online. To oznacza, że marka, we współpracy z agencją, ma pełną kontrolę nad każdym słowem, gestem i tonem głosu "trenera". To fundamentalna zmiana paradygmatu: od wynajmowania autorytetu do jego tworzenia i licencjonowania na własnych warunkach.

Projekt jest częścią większej aktywacji Coca-Coli jako oficjalnego partnera UEFA EURO 2024. Wykorzystanie postaci tak charyzmatycznej i rozpoznawalnej jak Mourinho ma oczywiście przyciągnąć uwagę fanów piłki nożnej. Jednak sednem tej sprawy nie jest sam wybór postaci, ale technologia stojąca za jej implementacją. Zamiast płacić za czas i dostępność człowieka, Coca-Cola inwestuje w zasób cyfrowy, który jest nieskończenie skalowalny i elastyczny.

To nie jest jednorazowy, krótki filmik. Mówimy o całej serii materiałów, których gospodarzem jest wirtualny Mourinho. Taka postać może pracować 24/7, tworzyć personalizowane treści dla różnych rynków, a nawet wchodzić w interakcje z fanami w czasie rzeczywistym, jeśli technologia na to pozwoli. Koszt stworzenia takiego awatara jest z pewnością wysoki, ale w perspektywie globalnej kampanii może okazać się niższy niż tradycyjny kontrakt z gwiazdą tego formatu, obwarowany klauzulami o liczbie dni zdjęciowych i polach eksploatacji.

Dlaczego AI "celebryta" jest lepszy od prawdziwego?

Z perspektywy dyrektora marketingu, cyfrowy klon rozwiązuje szereg fundamentalnych problemów związanych ze współpracą z ludźmi, zwłaszcza tymi z pierwszych stron gazet. To brutalna optymalizacja procesu, która może być kusząca dla wielu firm, również w Polsce.

Cyfrowy celebryta nie ma skandali. Nie spóźnia się na plan, nie wyraża kontrowersyjnych opinii w swoich prywatnych social mediach i nie zażąda podwyżki w połowie kontraktu. To w 100% kontrolowany nośnik komunikatu marki.

Przewagi można sprowadzić do kilku kluczowych punktów:

  • Pełna kontrola nad przekazem: AI powie dokładnie to, co zostało zaplanowane, z idealnie dobraną intonacją. Koniec z ryzykiem, że ambasador powie coś, co kłóci się z wizerunkiem marki.
  • Dostępność 24/7/365: Cyfrowy awatar nie potrzebuje snu, wakacji ani przerw. Może "występować" w setkach materiałów jednocześnie, na dziesiątkach rynków, bez dodatkowych kosztów za jego "czas".
  • Skalowalność i personalizacja: Wyobraźmy sobie możliwość generowania tysięcy spersonalizowanych wideo, w których AI Mourinho gratuluje zwycięzcom konkursu, zwracając się do nich po imieniu. To poziom personalizacji nieosiągalny w tradycyjnym modelu.
  • Optymalizacja kosztów w długim terminie: Chociaż koszt początkowy jest znaczący, możliwość wielokrotnego i nieograniczonego wykorzystania cyfrowego zasobu w ramach licencji może sprawić, że całkowity koszt inwestycji (TCO) będzie niższy niż wieloletni, restrykcyjny kontrakt.
  • Ominięcie problemów logistycznych: Koniec z organizacją podróży, zakwaterowania, cateringu i całego zaplecza produkcyjnego. Wszystko dzieje się w środowisku cyfrowym, co drastycznie skraca czas od pomysłu do realizacji.

Co to oznacza dla polskiego marketera?

Choć kampania Coca-Coli to globalny kaliber, jej echa szybko dotrą nad Wisłę. Polscy marketerzy powinni potraktować to nie jako ciekawostkę, a jako dzwonek alarmowy i zapowiedź nowej ery. Zastanówmy się, jakie to ma implikacje dla naszego rynku.

Dla firm e-commerce otwiera to drzwi do hiperpersonalizacji. Wyobraźmy sobie sklep z odzieżą, gdzie AI-klon znanego projektanta mody opowiada o nowej kolekcji, a nawet generuje krótkie wideo-porady dla klientów, którzy właśnie dodali produkt do koszyka. To budowanie doświadczenia, a nie tylko sprzedaż.

W sektorze B2B, gdzie autorytet i ekspertyza są kluczowe, cyfrowy awatar znanego eksperta branżowego mógłby prowadzić serię webinarów lub szkoleń. Dostępny na żądanie, zawsze przygotowany, bez pomyłek. To ogromna oszczędność czasu i zasobów, przy jednoczesnym zachowaniu wrażenia obcowania z liderem opinii.

Wchodzimy jednak na grząski grunt. Prawo nie nadąża za technologią, a spory o prawa do wizerunku po śmierci czy po zakończeniu kontraktu będą nową normą. Kto jest właścicielem AI-klona? Jakie są granice jego wykorzystania? Co, jeśli firma-właściciel awatara zbankrutuje, a on sam zostanie sprzedany innej marce? To pytania, na które prawnicy dopiero szukają odpowiedzi.

Co robić jutro rano? Plan działania w 4 krokach

Zamiast czekać, aż fala zaleje rynek, warto podjąć proaktywne kroki. To nie jest rewolucja jednego dnia, ale ewolucja, do której można się przygotować.

  1. Audyt kontraktów influencerskich: Przejrzyjcie obecne umowy. Czy zawierają jakiekolwiek klauzule dotyczące wykorzystania wizerunku za pomocą AI, deepfake lub tworzenia cyfrowych awatarów? Jeśli nie, to najwyższy czas je dodać przy negocjowaniu kolejnych.
  2. Mały eksperyment: Nie musisz od razu klonować Roberta Lewandowskiego. Zacznij od mniejszej skali. Użyjcie jednego z dostępnych na rynku narzędzi do tworzenia wideo z awatarem AI na potrzeby wewnętrznej komunikacji lub jednego posta w social media. Zobaczcie, jak reaguje zespół i odbiorcy.
  3. Konsultacja prawna: Porozmawiaj z kancelarią prawną specjalizującą się we własności intelektualnej i nowych technologiach. Zrozumienie ryzyka jest kluczowe, zanim zainwestujesz jakiekolwiek pieniądze w ten kierunek.
  4. Edukacja zespołu: Zorganizuj wewnętrzne spotkanie lub warsztat na temat roli AI w kreacji i marketingu. Twój zespół musi rozumieć możliwości i zagrożenia, aby móc świadomie wykorzystywać nowe narzędzia.

Kampania Coca-Coli to jasny sygnał: kontrola, skalowalność i dane stają się ważniejsze niż ulotny urok autentyczności. To nie jest pytanie "czy" wirtualni influencerzy wejdą do mainstreamu, ale "kiedy" i "kto" zrobi to w Polsce najlepiej. Gra już się rozpoczęła.

Chcesz o tym porozmawiać w kontekście Twojej marki? Wypełnij brief.

/ /

Tematy

#AI#Coca-Cola#influencer marketing#José Mourinho#celebrity marketing#marketing w Polsce
Oryginal na kamilryszard.com
Udostepnij:LinkedInX
KR

Tekst

Kamil Ryszard

Marketing od 2007. Buduje ekosystemy, prowadzi spolecznosc 75 000 marketerow i wlascicieli firm na Facebooku. Szkoli i doradza, m.in. Glovo.

//POWIĄZANE / POZNAJ TEMAT

Powiązane: poznaj temat

Trzy najszybsze następne kroki — bez fluffu.