AI Mourinho w reklamie Coli. Czy to koniec ery celebrytów, jakich znamy?
Kampania Coca-Coli z klonem AI José Mourinho to nie nowinka, a skalkulowany ruch w stronę większej kontroli i optymalizacji w celebrity marketingu. Co to oznacza dla branży?
Spis treści (4)
Kampania wykorzystująca wizerunek celebryty bez jego fizycznego udziału staje się faktem, czego przykładem jest Coca-Cola. Jak donosi branżowy serwis Digiday, przed zbliżającymi się Mistrzostwami Świata FIFA, rolę gospodarza serii contentowej w mediach społecznościowych przejmie nie sam José Mourinho, a jego cyfrowy, wygenerowany przez AI klon. To nie jest po prostu zabawny deepfake - to strategiczna decyzja, która może wpłynąć na przyszłość celebrity marketingu.
Co dokładnie zrobiła Coca-Cola?
W planowanej kampanii Mourinho, a właściwie jego cyfrowy awatar, będzie gospodarzem serii online. To oznacza, że marka, we współpracy z agencją, ma większą kontrolę nad finalnym kształtem przekazu. To zmiana w podejściu: od "wynajmowania" wizerunku do jego przetwarzania na własnych warunkach.
Projekt powstał przy współpracy Coca-Coli z firmą mediową Footballco i studiem GRAiL. Wykorzystanie postaci tak charyzmatycznej i rozpoznawalnej jak Mourinho ma oczywiście przyciągnąć uwagę fanów piłki nożnej. Jednak istotą jest technologia stojąca za jej implementacją. Zamiast płacić za ograniczony czas i dostępność człowieka, Coca-Cola zainwestowała w zasób cyfrowy, który jest bardziej skalowalny i elastyczny.
Mowa o planach na ponad 200 formatów contentu dystrybuowanych w trakcie turnieju. Co istotne, nad bezpieczeństwem marki czuwać ma sztab ludzi, w tym przedstawiciele samego Mourinho, którzy będą zatwierdzali treści. Scenariusze mają być tworzone na bieżąco w reakcji na wydarzenia na boisku, a następnie przepuszczane przez proces akceptacji i generowane za pomocą AI. Szczegółów finansowych kontraktu nie ujawniono.
Dlaczego AI "celebryta" może być lepszy od prawdziwego?
Z perspektywy marketera, cyfrowy klon może rozwiązać szereg problemów związanych ze współpracą z ludźmi. Według ekspertów cytowanych przez Digiday, takie podejście może być kuszące dla wielu firm.
Cyfrowy celebryta nie ma skandali. Nie spóźnia się na plan, nie wyraża kontrowersyjnych opinii w swoich prywatnych social mediach i nie zażąda podwyżki w połowie kontraktu. To w 100% kontrolowany nośnik komunikatu marki.
Przewagi można sprowadzić do kilku kluczowych punktów:
- Większa kontrola nad przekazem: AI powie dokładnie to, co zostało zaplanowane. Zmniejsza to ryzyko, że ambasador powie coś, co kłóci się z wizerunkiem marki.
- Dostępność: Cyfrowy awatar nie potrzebuje snu ani wakacji. Może "występować" w setkach materiałów jednocześnie, na dziesiątkach rynków.
- Skalowalność i personalizacja: Według Digiday, technologia AI pozwala na tworzenie wielu wariantów jednego spotu, dopasowanych do różnych grup odbiorców.
- Potencjalna optymalizacja kosztów: Choć koszt początkowy może być znaczący, możliwość wielokrotnego wykorzystania cyfrowego zasobu może sprawić, że inwestycja będzie opłacalna. Według ekspertów cytowanych w źródle, narzędzia AI mogą obniżyć koszty produkcji o 40-50%, eliminując np. potrzebę podróży.
- Ominięcie problemów logistycznych: Koniec z organizacją podróży, zakwaterowania i całego zaplecza produkcyjnego na planie. Wszystko może dziać się w środowisku cyfrowym.
Co to oznacza dla marketerów?
Choć kampania Coca-Coli to globalny kaliber, warto potraktować ją jako sygnał i zastanowić się nad implikacjami.
Dla firm e-commerce może to być droga do dalszej personalizacji. Wyobraźmy sobie sklep, gdzie AI-klon znanego projektanta mody opowiada o nowej kolekcji lub generuje krótkie wideo-porady dla klientów.
W sektorze B2B, gdzie liczy się autorytet, cyfrowy awatar znanego eksperta mógłby prowadzić serię webinarów lub szkoleń dostępnych na żądanie.
Pojawiają się jednak kwestie prawne. Spory o prawa do wizerunku po śmierci czy po zakończeniu kontraktu mogą stać się częstsze. Kto jest właścicielem AI-klona? Jakie są granice jego wykorzystania? To pytania, na które prawnicy dopiero szukają odpowiedzi.
Powiązane: Reklamy w ChatGPT vs Google Ads, Meta i TikTok: porównanie kanałów, Autonomiczne AI w reklamie to pułapka. Jak nie przepłacić?. Zobacz też usługę: Performance.
Co robić w praktyce?
Zamiast czekać na rozwój wydarzeń, można podjąć pewne kroki, by się przygotować.
- Audyt kontraktów z twórcami: Warto przejrzeć obecne umowy. Czy zawierają klauzule dotyczące wykorzystania wizerunku za pomocą AI, deepfake lub tworzenia cyfrowych awatarów? Jeśli nie, można rozważyć ich dodanie przy negocjowaniu kolejnych.
- Mały eksperyment: Nie trzeba od razu klonować znanej osoby. Można zacząć od mniejszej skali, wykorzystując jedno z dostępnych narzędzi do tworzenia wideo z awatarem AI na potrzeby wewnętrzne lub testowego posta.
- Konsultacja prawna: Rozmowa z kancelarią specjalizującą się we własności intelektualnej i nowych technologiach może pomóc zrozumieć ryzyka.
- Edukacja zespołu: Warto zorganizować wewnętrzne spotkanie na temat roli AI w kreacji, aby zespół rozumiał możliwości i zagrożenia.
Kampania Coca-Coli to sygnał, że kontrola i skalowalność w marketingu stają się coraz ważniejsze. Warto obserwować, jak podobne rozwiązania przyjmą się na rynku.
Chcesz o tym porozmawiać w kontekście Twojej marki? Wypełnij brief.
Tematy
Po lekturze
Chcesz pogadać o swoim marketingu?
Wybierz pasujący obszar albo napisz wprost, z czym się mierzysz.
Polecane wpisy
Wydawca Reach ma umowę z Google na AI i ściga OpenAI. Czy to nowy standard?
Brytyjski wydawca Reach porozumiał się z Google w sprawie wykorzystania treści do trenowania AI. Jednocześnie wysyła wezwanie do OpenAI. Analizuję, co to oznacza dla rynku.
CzytajMniejszy ruch z wyszukiwarek zmusza wydawców do zmiany strategii. Testują "ściany rejestracji"
Wydawcy coraz częściej testują ściany rejestracji, aby przekształcić anonimowych czytelników w znanych użytkowników. Jak opisuje Digiday, celem jest budowa bazy danych i zwiększenie przychodów z reklamy.
CzytajYouTube walczy z „AI slop”. Nowe narzędzie ma oddzielić wartościowe treści od spamu
Platforma Pixability wprowadza rozwiązanie o nazwie Pixie, które ma identyfikować i eliminować niskiej jakości treści generowane przez AI, tzw. „slop”, na YouTube. Celem jest ochrona reklamodawców.
CzytajPowiązane: poznaj temat
Trzy najszybsze następne kroki - bez fluffu.
- Sesja 1:1
Szkolenia z marketingu i pozyskiwania klientów
90-120 min 1:1 z Kamilem. Bierzemy Twój konkretny case i wypracowujemy konkretne rozwiązanie. Online, bez agencji.
- Najkrótsza droga
Opisz problem (2 min)
Krótki formularz: imię, e-mail, telefon i opis sytuacji. Odzywam się w 24h roboczych.
- Dowód
Portfolio: realne wyniki
CPL 0,45 zł w OZE, ROAS x40 w premium D2C. Pełne case studies marek, które prowadziłem przez 18 lat.