Esej17 maja 20265 min czytaniaMarketingStrategia

CeraVe i gwiazda NBA walczą z łupieżem. Genialna lekcja marketingu dla Twojej firmy

CeraVe zatrudniło legendę NBA do kampanii przeciwłupieżowej. To nie jest zwykła reklama, a mistrzowska lekcja marketingu kulturowego dla polskich marek.

KR

Autor

Kamil Ryszard

inX
CeraVe i gwiazda NBA walczą z łupieżem. Genialna lekcja marketingu dla Twojej firmy
Foto: Kamil Ryszard
Spis treści (7)
  1. 01Co dokładnie zrobiło CeraVe? To nie jest typowy influencer marketing
  2. 02Dlaczego to jest genialne? Trzy filary tej strategii
  3. 031. Wejście w subkulturę zamiast celowania w demografię
  4. 042. Normalizacja problemu przez autentyczny autorytet
  5. 053. Dostęp do Gen Z na ich warunkach
  6. 06Co to oznacza dla polskiego marketera? Czas porzucić Excela z listą influencerów
  7. 07Co zrobić jutro rano? Audyt Twojej strategii w 5 krokach

Zatrudnienie celebryty do kampanii "nudnego" produktu, jak szampon przeciwłupieżowy, brzmi jak przepis na marketingową katastrofę lub w najlepszym razie przepalenie budżetu. A jednak, najnowszy ruch CeraVe, który do promocji swojej nowej linii zaangażował legendę NBA Carmelo Anthony'ego, to jedna z najciekawszych lekcji marketingu, jaką widziałem w tym roku. Jak donosi Digiday, marka należąca do L'Oréal nie kupiła po prostu twarzy sportowca - kupiła wejście do hermetycznego, ale niezwykle zaangażowanego świata fanów koszykówki. A to kompletnie zmienia zasady gry dla każdego, kto próbuje dotrzeć do młodego konsumenta w Polsce.

Co dokładnie zrobiło CeraVe? To nie jest typowy influencer marketing

Na pierwszy rzut oka sprawa wygląda prosto. CeraVe, marka dermokosmetyków znana ze współpracy z dermatologami, wprowadza na rynek szampon przeciwłupieżowy. Zamiast kolejnego lekarza w białym kitlu, w kampanii pojawia się Carmelo Anthony, jeden z najlepszych strzelców w historii NBA, ikona stylu i szanowany weteran ligi. Został on mianowany "Głównym Trenerem" kampanii, a jego rola to normalizacja rozmowy o łupieżu wśród mężczyzn.

Jednak diabeł tkwi w szczegółach. CeraVe nie wybrało losowej, popularnej twarzy. Wybrali postać, która jest autorytetem w konkretnej, potężnej subkulturze - świecie NBA. To nie jest celebryta znany z tego, że jest znany. To "Melo", człowiek-instytucja dla milionów fanów, szczególnie z pokolenia Gen Z i Millenialsów, którzy wychowali się na jego grze. Marka zrozumiała, że aby sprzedać produkt rozwiązujący nieco wstydliwy problem, nie potrzebuje kolejnej reklamy, a wiarygodnego głosu wewnątrz zaufanej społeczności.

Tym samym CeraVe ominęło największą pułapkę współczesnego marketingu: ślepotę na tradycyjną reklamę. Zamiast krzyczeć "Kup mój szampon!", marka weszła do "szatni" i powiedziała ustami jednego z jej liderów: "Hej, problem istnieje, to normalne, a oto rozwiązanie". To jest marketing kulturowy w czystej postaci, a nie prosta kolaboracja z influencerem.

Dlaczego to jest genialne? Trzy filary tej strategii

Ten ruch jest podręcznikowym przykładem tego, jak nowoczesne marki powinny myśleć o dotarciu do klienta. Analiza tej kampanii to gotowy warsztat strategiczny dla każdego dyrektora marketingu. Widzę tu trzy kluczowe filary, które zadecydowały o jej potencjalnym sukcesie.

1. Wejście w subkulturę zamiast celowania w demografię

Marketing oparty na demografii ("mężczyźni, 18-35, duże miasta") umiera. Ludzie nie identyfikują się już z metryczką, a z pasjami i przynależnością do grup. Fani NBA to nie jest homogeniczna masa. To zróżnicowana, globalna społeczność połączona wspólnym językiem, kodami kulturowymi, bohaterami i rytuałami. CeraVe, zatrudniając Melo, nie kupiło jego 10 milionów followersów na Instagramie. Kupiło bilet wstępu do tej właśnie kultury. Zyskali prawo do zabrania głosu w sposób, który nie zostanie natychmiast odrzucony jako "reklama".

To nie jest influencer marketing. To jest marketing kulturowy. Różnica jest fundamentalna - nie kupujesz zasięgu, tylko relewantność i prawo do bycia wysłuchanym.

2. Normalizacja problemu przez autentyczny autorytet

Łupież, podobnie jak wiele innych problemów pielęgnacyjnych, bywa tematem tabu. Mężczyźni często niechętnie o tym rozmawiają. Użycie w tym kontekście sportowca, postaci z definicji kojarzonej z siłą, rywalizacją i odpornością psychiczną, jest mistrzowskim zabiegiem. Komunikat jest prosty: "Skoro gość taki jak Carmelo Anthony może o tym mówić otwarcie, to znaczy, że to nie jest powód do wstydu". To przełamuje barierę psychologiczną w sposób, w jaki nigdy nie zrobiłby tego model czy aktor.

3. Dostęp do Gen Z na ich warunkach

Pokolenie Z jest notorycznie trudne do uchwycenia dla marketerów. Mają wbudowane filtry antyreklamowe, cenią autentyczność i polegają na rekomendacjach wewnątrz swoich cyfrowych "plemion". CeraVe zrozumiało, że nie dotrze do nich przez reklamę na YouTube przed teledyskiem. Dotrze do nich przez treści tworzone wokół ich pasji - w tym przypadku koszykówki. Kampania z Carmelo będzie żyła w klipach na TikToku, w dyskusjach na Reddicie i w podcastach sportowych, czyli dokładnie tam, gdzie przebywa i czerpie informacje Gen Z.

Co to oznacza dla polskiego marketera? Czas porzucić Excela z listą influencerów

Strategia CeraVe jest w 100% przenoszalna na polski rynek, niezależnie czy sprzedajesz oprogramowanie B2B, czy kawę speciality w e-commerce. Chodzi o zmianę sposobu myślenia: od szukania "zasięgowych" celebrytów do identyfikowania liderów opinii w niszowych, ale pełnych pasji subkulturach.

  • Dla e-commerce (np. branża fashion/beauty): Zamiast kolejnej współpracy z wielką influencerką modową, może warto nawiązać partnerstwo z liderką społeczności fanek określonego gatunku muzyki, np. K-Popu w Polsce? Jej wpływ na decyzje zakupowe w tej konkretnej grupie może być wielokrotnie silniejszy.
  • Dla marek B2B (np. SaaS): Zamiast sponsorować ogólny podcast o biznesie, zidentyfikuj 3-4 czołowych programistów Java, którzy prowadzą popularne blogi techniczne lub kanały na Discordzie. Współpraca z nimi da ci bezpośredni dostęp do decydentów technicznych w firmach.
  • Dla produktów FMCG (np. zdrowa żywność): Zamiast generycznej kampanii o zdrowym stylu życia, nawiąż współpracę z autorytetem w świecie crossfitu lub ultra-maratonów. To zamknięte, ale niezwykle lojalne środowiska. Jeśli oni ci zaufają, masz wygraną kategorię.

Kluczem jest zrozumienie, że prawdziwy wpływ nie leży w liczbie obserwujących, ale w głębokości zaufania, jakim dana osoba cieszy się w swojej specjalistycznej dziedzinie. To jest fundamentalna zmiana w podejściu do budowania strategii marketingowej.

Co zrobić jutro rano? Audyt Twojej strategii w 5 krokach

Ta kampania powinna być dzwonkiem alarmowym dla każdego, kto wciąż planuje budżet w oparciu o cenniki popularnych influencerów. Oto co możesz zrobić, by zacząć myśleć jak CeraVe:

  1. Zdefiniuj subkultury, nie Persony: Wyrzuć swoje stare prezentacje o "Annie, 35 lat, z Warszawy". Zamiast tego zrób listę 5 subkultur, w których mogą żyć Twoi klienci. "Fani planszówek", "domowi bariści", "hodowcy rzadkich roślin doniczkowych", "pasjonaci zimowego morsowania".
  2. Znajdź "wójtów" tych wiosek: W każdej z tych subkultur jest kilku niekwestionowanych liderów. To nie muszą być ludzie z setkami tysięcy followersów. Czasem to autor najlepszego bloga, administrator największej grupy na Facebooku lub organizator lokalnych spotkań.
  3. Zacznij słuchać, a nie mówić: Zanim wyjedziesz z ofertą współpracy, spędź tydzień na czytaniu forów i grup związanych z daną subkulturą. Zrozum ich język, problemy, co ich bawi, a co irytuje. Jaki problem Twoja marka może naprawdę rozwiązać?
  4. Zaproponuj partnerstwo, nie transakcję: Zamiast "10 tys. zł za trzy posty", podejdź do wybranego autorytetu z propozycją: "Widzimy, że jesteś ekspertem w X. Chcielibyśmy wesprzeć twój kolejny projekt/stworzyć razem coś wartościowego dla Waszej społeczności".
  5. Mierz zaangażowanie, nie tylko zasięg: Po kampanii nie patrz tylko na wygenerowane wyświetlenia. Sprawdź jakość komentarzy, liczbę udostępnień w zamkniętych grupach, sentyment dyskusji. To są prawdziwe miary sukcesu w marketingu kulturowym.

Ruch CeraVe to dowód na to, że w 2024 roku najcenniejszą walutą w marketingu nie jest uwaga, a autentyczne zaufanie zbudowane wewnątrz konkretnej społeczności. Czas przestać kupować zasięg, a zacząć inwestować w relewantność. To trudniejsze, ale na dłuższą metę przynosi zwroty, o jakich tradycyjna reklama może tylko pomarzyć.

Jeśli chcesz przeprowadzić podobną analizę dla Twojej marki i znaleźć niewykorzystane nisze rynkowe, porozmawiajmy. Wypełnij brief, a ja pomogę Ci zbudować strategię, która naprawdę działa.

/ /

Tematy

#CeraVe#influencer marketing#marketing sportowy#Gen Z#strategia marketingowa#marketing kulturowy
Oryginal na kamilryszard.com
Udostepnij:LinkedInX
KR

Tekst

Kamil Ryszard

Marketing od 2007. Buduje ekosystemy, prowadzi spolecznosc 75 000 marketerow i wlascicieli firm na Facebooku. Szkoli i doradza, m.in. Glovo.

//POWIĄZANE / POZNAJ TEMAT

Powiązane: poznaj temat

Trzy najszybsze następne kroki — bez fluffu.