Esej2 min czytaniaMarketingPlatformy

OpenAI przekonuje, że reklamy w ChatGPT to nie to samo. Intencja ma wygrać z danymi.

OpenAI pozycjonuje swój model reklamowy jako bardziej etyczny i pomocny, oparty na intencji użytkownika, a nie na jego danych. Wyjaśniam, co to w praktyce oznacza dla rynku i dlaczego budzi to sceptycyzm.

KR

Autor

Kamil Ryszard

inX
Spis treści (4)
  1. 01Filozofia reklamy według OpenAI
  2. 02Sceptycyzm rynku i lekcje z przeszłości
  3. 03Co to oznacza z perspektywy biznesowej?
  4. 04Moja interpretacja: ostrożny optymizm

Podczas Advertising Week New York, przedstawicielka OpenAI przypomniała, po co właściwie w ChatGPT pojawiły się reklamy: "żeby cała ludzkość mogła czerpać korzyści z AGI". Jak opisuje Digiday, firma stara się przekonać rynek, że jej podejście do monetyzacji jest inne niż to, które znamy z social media i wyszukiwarek. Reklamy mają finansować dostęp do technologii tym, którzy nie mogą pozwolić sobie na subskrypcję.

Filozofia reklamy według OpenAI

Samantha Jacobson, VP of monetization partnerships w OpenAI, argumentuje, że kluczowa jest intencja użytkownika w danym momencie, a nie jego tożsamość czy historyczne dane. "Wiedza o tym, kim jest dana osoba, ma mniejsze znaczenie" - stwierdziła, nazywając dotychczasowe próby personalizacji "naprawdę przerażającymi".

Zgodnie z tą logiką, reklama dopasowana do zadanego pytania ma być postrzegana jako pomoc, a nie jako inwazyjne śledzenie. OpenAI deklaruje, że rozmowy pozostaną prywatne, a dane użytkowników nie będą sprzedawane reklamodawcom. Platforma chce uniemożliwić wąskie targetowanie, stawiając na kontekst konwersacji.

Sceptycyzm rynku i lekcje z przeszłości

Deklaracje o ochronie prywatności i zaufaniu konsumentów nie są niczym nowym w branży technologicznej. Digiday przypomina historię podobnych obietnic składanych przez inne platformy. Facebook, mimo zapewnień, był ukarany za aferę Cambridge Analytica. Google, które startowało z hasłem "Don’t be evil", zostało uznane przez sądy za nielegalnego monopolistę w obszarze wyszukiwania i ad techu.

Dlatego rynek z rezerwą podchodzi do zapewnień OpenAI. Szczególną ostrożność budzi fakt, że ChatGPT jest miejscem bardzo osobistych rozmów, dotyczących finansów czy problemów w relacjach. To znacznie bardziej wrażliwy kontekst niż okno wyszukiwarki czy feed w mediach społecznościowych.

Co to oznacza z perspektywy biznesowej?

Podejście OpenAI ma swoje komercyjne uzasadnienie. Skoro firma wyklucza sprzedaż granularnych danych o odbiorcach, musi przekonać reklamodawców, że targetowanie oparte na chwilowej intencji jest równie, a może nawet bardziej, skuteczne. To próba zbudowania modelu, w którym nie trzeba wiedzieć, gdzie ktoś mieszka i co kupował w przeszłości, by dostarczyć mu trafną ofertę.

Jednocześnie, jak zauważa Digiday, wiarygodność tych deklaracji zostanie zweryfikowana, gdy firma napotka trudności w realizacji swoich celów przychodowych. Według raportu, OpenAI w sierpniu osiągnęło roczny wskaźnik przychodów z reklam na poziomie 1 miliarda dolarów. Raporty, na które powołuje się Digiday, sugerują, że firma poinformowała inwestorów o celu 2,5 miliarda dolarów przychodu z reklam w tym roku, z ambicją osiągnięcia 100 miliardów dolarów do 2030 roku.

Moja interpretacja: ostrożny optymizm

Uważam, że sam kierunek jest interesujący. Branża reklamowa od lat zmaga się z problemem "creepy targeting", czyli personalizacji, która przekracza granicę komfortu użytkownika. Propozycja OpenAI, by skupić się na intencji "tu i teraz", jest próbą odpowiedzi na ten problem. Jeśli udałoby się to wdrożyć z zachowaniem realnej ochrony prywatności, mogłoby to stanowić wartościową alternatywę dla modeli opartych na profilowaniu behawioralnym.

Kluczowe pytanie brzmi jednak, czy OpenAI wytrzyma presję finansową. Historia uczy, że gdy w grę wchodzą miliardowe przychody, pierwotne ideały często przegrywają z interesem akcjonariuszy. Na razie firma ma duży kapitał zaufania, ale będzie on oceniany przez pryzmat realnych działań, a nie tylko deklaracji na branżowych panelach.

/ /

Tematy

#OpenAI#ChatGPT#reklama online#prywatność#targetowanie reklam
Oryginal na kamilryszard.com
Udostepnij:LinkedInX
KR

Tekst

Kamil Ryszard

Marketing od 2008. Buduje ekosystemy, prowadzi spolecznosc 75 000 marketerow i wlascicieli firm na Facebooku. Szkoli i doradza, m.in. Glovo.

//POWIĄZANE / POZNAJ TEMAT

Powiązane: poznaj temat

Trzy najszybsze następne kroki - bez fluffu.