Dojrzałość zaczyna się tam, gdzie kończy się udawanie. Maciej Filipkowski o firmach od środka

Doradztwo marketingowe | doradztwo marketingowe  kamil ryszard

Maciej Filipkowski: inwestor, mentor i twórca jednej z najbardziej rozpoznawalnych społeczności dla dojrzałych przedsiębiorców w Polsce. Po dwóch dekadach pracy na najwyższych stanowiskach w globalnych korporacjach — m.in. w Dell i Samsung — zbudował własną platformę rozwoju liderów: Zaprojektuj Swoje Życie. Przeprowadził setki rozmów z przedsiębiorcami, inwestorami i liderami, które przerodziły się w unikalną bazę wiedzy o budowaniu świadomych i dojrzałych firm. Jako anioł biznesu inwestuje w startupy z obszarów: AI, marketplace, SaaS, edukacja i technologie konsumenckie (w portfolio ma około 30 spółek).  Jego misją jest wspieranie przedsiębiorców w świadomym projektowaniu życia i budowaniu firm, które są odporne, sensowne i długowieczne.

Są ludzie, którzy budują firmy, i są tacy, którzy budują… sens.
W czasach, w których tempo, skala, KPI i „kolejna runda” stały się religią, trudno znaleźć kogoś, kto potrafi powiedzieć głośno: „Zatrzymaj się. Zobacz, co naprawdę robisz”.

Maciej Filipkowski — inwestor, były top-menedżer globalnych korporacji takich jak Dell i Samsung, twórca Zaprojektuj Swoje Życie i MasterHUB — należy do tej drugiej kategorii.
I może właśnie dlatego jego głos tak mocno rezonuje wśród przedsiębiorców.

Przez lata siedział w samym sercu korporacyjnych struktur. Widział, jak działają firmy, które mają budżety większe niż niejedno miasto, jak podejmowane są decyzje, gdzie rodzi się przewaga, a gdzie zaczyna się chaos. Potem zrobił coś, czego niewielu ma odwagę zrobić: wyszedł. Wyszedł z tego, co jest bezpieczne i przewidywalne. Zapiął mikrofon, zaczął zadawać pytania — i stworzył społeczność ludzi, którzy nie chcą żyć na autopilocie.

Dziś Maciej jest jednym z najbardziej uważnych obserwatorów dojrzałych firm w Polsce. Każdego tygodnia rozmawia z liderami, którzy prowadzą spółki większe niż niejedna korporacja, inwestuje w startupy (około 30 firm w portfolio), a jego MasterHUB stał się miejscem, w którym przedsiębiorcy odkładają na bok pozę, wyniki z prezentacji i zarządowe slogany.

Zostaje rozmowa. Prawdziwa. Czasem trudna. Czasem niewygodna. Taka, która odsłania nie procesy, a ludzi.

Dlatego wywiad z Maciejem to nie jest rozmowa o „jak rosnąć szybciej”. To rozmowa o tym, dlaczego firmy wyglądają na dojrzałe, ale często nie są. Dlaczego founderzy robią rzeczy, których wcale nie chcą. Dlaczego wzrost potrafi być przerażający. I dlaczego — paradoksalnie — największą przewagą firmy nie jest technologia, strategia ani struktura, ale gotowość na niewiedzę.

W tej rozmowie Maciej mówi o rzeczach, które nie pojawiają się w keynote’ach. O tym, jak naprawdę wygląda „zaplecze” firmy. O momentach, w których liderzy pękają pod ciężarem oczekiwań. O dojrzałości, która zaczyna się nie wtedy, gdy wszystko działa, ale wtedy, gdy przestajemy udawać, że działa.

Mówi też o The 5 — ruchu, który wzbudził wśród przedsiębiorców energię, jakiej dawno nie było. I wskazuje trzy elementy, które sprawiają, że takie inicjatywy mają potencjał stać się czymś więcej niż jednorazowym wydarzeniem: prawdziwy problem, więź między ludźmi i misja, która trwa po zakończeniu spotkania.

Jeżeli chcesz zrozumieć, jak naprawdę myślą liderzy dojrzałych firm, dlaczego community jest dziś silniejsze niż marketing, co zabija rozwój, a co go uwalnia — ten wywiad jest lepszy niż jakikolwiek artykuł.. 

To jest rozmowa o firmach, ale jeszcze bardziej — o ludziach, którzy te firmy niosą.

Kamil Ryszard: Co według Ciebie najbardziej odróżnia firmę „dojrzałą” od firmy, która tylko dobrze wygląda na zewnątrz- i jak founder może poznać, w której kategorii realnie jest jego biznes?

Maciej Filipkowski:  Dojrzała firma nie udaje, że jest dojrzała. To widać po tym, jak wygląda jej „zaplecze”. Nie strona www, nie keynote, nie stoisko na konferencji, tylko te nudne rzeczy: procesy, cashflow, jakość decyzji, sposób, w jaki ludzie rozmawiają ze sobą, gdy nikt nie patrzy.

Jeśli firma jest „tylko ładna z przodu”, to przypomina mi to pierwsze opady śniegu: wszystko przykryte na biało, wygląda magicznie, aż do momentu, kiedy robisz pierwszy krok i wpadasz w błoto. W biznesie błoto to brak powtarzalności, chaos decyzyjny i uzależnienie od jednej osoby: foundera.

Jak founder może sprawdzić, gdzie naprawdę jest?
Zadać sobie jedno, brutalnie szczere pytanie:
„Czy moja firma działałaby dalej, gdybym jutro wyłączył telefon?”
Jeśli odpowiedź brzmi „raczej nie”, to znaczy, że firma wygląda lepiej z zewnątrz niż od środka.

KR: Jakie mechanizmy i zachowania zauważasz u liderów, którzy potrafią budować społeczność wokół swojej firmy – nie jako chwyt marketingowy, tylko jako naturalny efekt ich sposobu działania?

MF: Ci ludzie mają jedną wspólną cechę: oni naprawdę lubią ludzi. Nie „strategicznie”, nie „pod kampanię”, tylko serio. Widzę to w ZSŻ – najlepsze rozmowy to te, gdzie ktoś nie próbuje zrobić pitch decka swojego życia, tylko opowiada, jak jest.

Lider od community robi trzy rzeczy:

  1. Najpierw słucha, potem mówi.
    Najpierw zrozumie, o co ludziom chodzi, dopiero później tworzy produkt, wydarzenie, treść.

  2. Daje więcej, niż musi.
    To drobne gesty, których nikt nie widzi: telefon po spotkaniu, introspekcyjne pytanie, polecenie kogoś właściwej osobie.

  3. Traktuje społeczność jak rozmowę, nie jak audytorium.
    Community to nie „followersi”. To ludzie, z którymi chcesz iść kawałek drogi.

Tacy liderzy nie robią community — oni je przyciągają.

KR: Które pytanie z Twoich rozmów najczęściej zmienia ludziom perspektywę – to jedno, po którym zaczynają patrzeć na swoją karierę lub firmę inaczej?

MF: Najmocniejsze jest zawsze pytanie:
„Kim chcesz być, a nie jaki cel chcesz osiągnąć?”

W korporacji jesteśmy trenowani, żeby gonić KPI.
W przedsiębiorczości to nie działa, bo nikt ci tych KPI nie ustawia.
I nagle zostajesz z pytaniem, które obnaża wszystko: Twoje intencje, motywacje, a czasem to, że od trzech lat walczysz o coś, czego wcale nie chcesz.

To jest moment, w którym ludzie robią dłuższą pauzę.
I zaczynają widzieć nie firmę, którą mają, tylko życie, które chcą naprawdę przeżyć.

KR: Co Twoim zdaniem jest największą pułapką, w którą wpadają dojrzali przedsiębiorcy – mimo że mają doświadczenie, zasoby i sieć kontaktów?

MF : Pułapka komfortu.
Doświadczenie jest super, ale ma też ciemną stronę: zaczynasz wierzyć, że już „wiesz”.
Że wiesz, jak rynek zareaguje, że wiesz, jak zachowa się klient, że masz przewagę.

A potem rzeczywistość robi „auć”.

Najbardziej dojrzałe firmy, które widzę w MasterHUB, mają jeden wspólny mianownik: ciągle testują. Nie przestają zadawać pytań. Nie zakładają, że ich intuicja jest prawem fizyki.

Największa pułapka?
Poczucie, że już nie musisz się uczyć.

KR: Jak patrzysz na ruch wokół The 5 – czy widzisz w nim podobne elementy do projektów, które mają potencjał stać się globalnymi community, a nie tylko kolejnym wydarzeniem?

MF: Widzę tam energię, która przypomina mi kilka projektów, które wyszły daleko poza swoje podwórko.
A ta energia zawsze ma trzy składniki:

  1. Jest prawdziwy problem.
    Nie „ładnie opakowany”, tylko realny, ludzki, bolesny.

  2. Jest więź między ludźmi, nie tylko schema wydarzenia.
    Ludzie nie przychodzą „na event”. Przychodzą na ludzi, którzy tam są.

  3. Jest poczucie wspólnej misji, które nie kończy się po tej jednej edycji.

Ruchy, które stają się globalnym community, mają jedną wspólną cechę:
uczestnicy chcą wrócić do rozmowy, która zaczęła się wcześniej i kontynuować ją dalej.
The 5 ma to w sobie.

KR: Jakie zachowanie lidera jest dla Ciebie najbardziej niebezpiecznym sygnałem, że firma – mimo rozmiaru i stabilności – zaczyna tracić swoją dojrzałość?

🔒

To, co najważniejsze, zaczyna się dalej.

Ten materiał to tylko fragment. Pełna treść oraz kontekst są dostępne po zalogowaniu - dla zweryfikowanych użytkowników Strefy Wiedzy. Wybierz typ konta i korzystaj z własnej strefy: materiałów, analiz i narzędzi dopasowanych do Twojej roli.

Zweryfikuj konto (1 zł) i otrzymaj dostęp

Artykuły • Wideo • Zniżki • Praca • Wiedza • Aktualności