Wydawca Reach ma umowę z Google na AI i ściga OpenAI. Czy to nowy standard?
Brytyjski wydawca Reach porozumiał się z Google w sprawie wykorzystania treści do trenowania AI. Jednocześnie wysyła wezwanie do OpenAI. Analizuję, co to oznacza dla rynku.
Spis treści (4)
Brytyjski wydawca Reach, właściciel m.in. "Daily Express" i "OK! Magazine", zawarł umowę z Google dotyczącą wykorzystania jego treści w produktach AI. Jednocześnie firma zaostrza kurs wobec OpenAI, wysyłając wezwanie do zaprzestania naruszeń. Jak opisuje Digiday, umowa z Google ma stać się wzorem dla całej branży, wyznaczając nowe zasady współpracy na linii wydawcy-technologia.
Co wiemy o umowie Reach z Google?
Według informacji Digiday, umowa została zawarta na dwa lata. Na jej mocy Google uzyskuje płatny dostęp do treści z portfolio wydawcy w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Celem jest wykorzystanie ich w pilotażowych projektach informacyjnych opartych na sztucznej inteligencji. Obie strony mają wspólnie badać, czy nowe formaty dystrybucji treści pomagają angażować odbiorców. W rozmowie z redakcją, CEO Reach Piers North podkreślił, że umowa formalizuje wymianę wartości między twórcą a platformą AI.
Z perspektywy wydawcy kluczowe jest nie tylko monetyzowanie treści, ale też uzyskanie wglądu w to, jak są one wykorzystywane. Te dane mają pozwolić obu stronom lepiej zrozumieć wartość, jaką generują, co będzie kluczowe przy renegocjacji umowy. North nazywa to "ustaleniem zasad gry".
Czego wciąż nie wiemy o szczegółach?
Struktura płatności i konkretna wartość kontraktu pozostają niejawne. Sam CEO Reach przyznaje, że obie strony wciąż uczą się wyceniać wartość treści w kontekście AI. Dlatego umowa jest ograniczona czasowo, co pozwala na jej reewaluację w przyszłości. Jak stwierdził North, jeśli okaże się, że treści generują dla Google ponadprzeciętną wartość, pozycja negocjacyjna wydawcy przy odnowieniu umowy znacząco wzrośnie. I odwrotnie - jeśli zaangażowanie będzie niskie, Reach będzie musiał zastanowić się, jak je poprawić.
Moja interpretacja: pragmatyzm zamiast krucjaty
Podejście CEO Reach wydaje mi się niezwykle pragmatyczne. Zamiast okopywać się na straconej pozycji i walczyć o przywrócenie modelu opartego wyłącznie na ruchu z wyszukiwarki, wydawca wchodzi w dialog z partnerem technologicznym. North przyznaje wprost, że nie można oczekiwać prostego przełożenia "straciłem funta na ruchu, więc chcę go odzyskać z licencji". Stary paradygmat się skończył. Trzeba zbudować nowy.
Moim zdaniem Reach traktuje umowę z Google jako płatny program badawczy. Zamiast inwestować ogromne środki w spory prawne, woli uczyć się wspólnie z partnerem i kształtować rynek od środka. Jednocześnie wysyła jasny sygnał do reszty: jesteśmy otwarci na współpracę, ale na naszych zasadach. Pierwszą z nich jest uzyskanie zgody na wykorzystanie treści. Brak zgody, jak w przypadku OpenAI, spotka się z reakcją prawną. Według Digiday, Reach ma dowody na miliony "skrobnięć" treści przez boty OpenAI w ciągu ostatnich sześciu miesięcy.
Co będzie dalej?
Piers North chce, aby umowa z Google stała się szablonem dla innych graczy na rynku AI. Reach prowadzi już rozmowy z firmami takimi jak Amazon, Meta i Microsoft. Postępowanie wobec OpenAI jest elementem tej samej strategii - wywarcia presji na tych, którzy "nie chcą grać fair".
To podejście, łączące dialog z twardą postawą wobec naruszeń, może stać się nowym standardem dla wydawców. Zamiast czekać na regulacje lub liczyć na powrót przeszłości, biorą sprawy w swoje ręce. Kluczowe będzie teraz to, czy inni duzi gracze pójdą tą samą drogą, a platformy AI uznają, że licencjonowanie treści jest bardziej opłacalne niż kosztowne procesy sądowe i niepewność regulacyjna. Ten przypadek pokazuje, że era darmowego dostępu do wartościowych treści dla modeli AI może powoli dobiegać końca.
Tematy
Po lekturze
Chcesz pogadać o swoim marketingu?
Wybierz pasujący obszar albo napisz wprost, z czym się mierzysz.
Polecane wpisy
Google po cichu płaci wydawcom za treści w AI. Gest dobrej woli czy tarcza prawna?
Google testuje program płatności dla wydawców, których treści są używane w odpowiedziach AI. Według Digiday, dla jednych to szansa, dla innych ochrona przed pozwami.
CzytajMniejszy ruch z wyszukiwarek zmusza wydawców do zmiany strategii. Testują "ściany rejestracji"
Wydawcy coraz częściej testują ściany rejestracji, aby przekształcić anonimowych czytelników w znanych użytkowników. Jak opisuje Digiday, celem jest budowa bazy danych i zwiększenie przychodów z reklamy.
CzytajWydawcy przebudowują redakcje. Szykują się na świat bez Google?
Duże redakcje jak USA Today i New York Times zmieniają struktury i tworzą nowe role związane z AI. To nie kosmetyka, a strategiczna przebudowa pod przyszłość, w której ruch z wyszukiwarki może spaść do zera.
CzytajPowiązane: poznaj temat
Trzy najszybsze następne kroki - bez fluffu.
- Sesja 1:1
Szkolenia z marketingu i pozyskiwania klientów
90-120 min 1:1 z Kamilem. Bierzemy Twój konkretny case i wypracowujemy konkretne rozwiązanie. Online, bez agencji.
- Najkrótsza droga
Opisz problem (2 min)
Krótki formularz: imię, e-mail, telefon i opis sytuacji. Odzywam się w 24h roboczych.
- Dowód
Portfolio: realne wyniki
CPL 0,45 zł w OZE, ROAS x40 w premium D2C. Pełne case studies marek, które prowadziłem przez 18 lat.